Wywiady 

WIEM, ŻE TO JEST TO! WYWIAD Z VariaVaria KONICZYNKA – MAGDALENĄ RZEŹNICZEK-CZAPNIK

Magdalena Rzeźniczek-Czapnik z wykształcenia jest socjologiem i ceramikiem artystycznym a także arteterapeutą. Stworzyła markę VaraVaria Koniczynka, dzięki której na rynku pojawiała się unikalna biżuteria, która nie tylko zdobi, ale również pełni wyjątkową misję. Z sukcesami  działa również w obszarach związanych z rozwojem osobistym. 

Magda, czy łatwo jest zaleźć czterolistną koniczynkę?

To zależy od tego, jak na to spojrzeć. Czterolistne koniczynki zbieram od dziecka, więc trudno jest mi to ocenić, choć wiele osób na pewno uważa, że jest to bardzo trudne. Ja mam w sobie taki odruch szukania koniczynek. Moi znajomi śmieją się, że ciągle jestem w pracy. Bywają dni, że nie znajdę ani jednej koniczynki ale bywają też takie, w których znajdę nawet siedem. Swoich koniczynek szukam wszędzie i wtedy, kiedy tylko mam okazję np. idąc na zakupy, wracając z pracy czy będąc w podróży. Nieważne czy jest to Gruzja, Szwajcaria,Turcja czy Albania. Koniczynki rosną wszędzie – oprócz Australii – a szukanie ich w trawie jest silniejsze ode mnie  🙂

Koniczynki które znajdujesz nazywasz Helenkami. Skąd ta nazwa?

Helena to imię mojej babci, z którą w dzieciństwie spacerowałam po ogrodzie i szukałam czterolistnych koniczynek. To właśnie ona nauczyła mnie uważności i chęci znajdowania niezwykłych rzeczy wśród czegoś, co z pozoru wydaje się mało godne uwagi. Teraz jej imieniem nazywam każdą koniczynkę, którą po znalezieniu utrwalam w żywicy i zamykam w różne formy biżuterii.

Twierdzisz, że znajdowanie czterolistnych koniczynek jest twoim naturalnym talentem. Pamiętasz
kiedy to odkryłaś?

Momentem zwrotnym w moim życiu była bardzo bolesna strata – przedwczesna śmierć mojego męża. Ta sytuacja spowodowała, że bardzo bezpośrednio doświadczyłam tego, jak krótkie i kruche jest życie. Zaczęłam zastanawiać się nad tym, jaki jest sens robienia czegokolwiek skoro i tak wszyscy umrzemy. Było mi bardzo ciężko. Właśnie wtedy postanowiłam zatrzymać się i przemyśleć co mam dalej ze sobą zrobić. Z biegiem czasu doszłam do tego, że każdy człowiek jest na ziemi po to, aby żyć w zgodzie ze swoim powołaniem i to powołanie powinno być sensem jego życia. Mówiąc o powołaniu mam na myśli naturalne talenty, które każdy z nas ma w sobie od urodzenia.

Czy wtedy wiedziałaś jaki jest twój naturalny talent?

Wtedy jeszcze nie, dlatego postanowiłam wykorzystać całą swoją energię do tego aby go znaleźć. W głębi serca mocno wierzyłam, że przywróci to sens mojemu życiu. Zaczęłam więc intensywnie zastanawiać się nad tym, co jest moim własnym powołaniem. Wcale nie było łatwo odkryć swój naturalny talent. Próbowałam wielu metod, ale ostatecznie z pomocą przyszły mi medytacje, dzięki którym mogłam wyciszyć umysł i ciało. To właśnie w trakcie jednej z takich medytacji doszłam do tego, że moim naturalnym talentem jest znajdowanie czterolistnych koniczynek! Z początku było to dla mnie zupełnie niezrozumiałe i o dziwo, spowodowało ogromne uczucie zmieszania. Nie mogłam w to uwierzyć, ale wszystko wskazywało na to, że nie chce być inaczej. Zbieranie czterolistnych koniczynek jest to coś,co robię od dziecka, bez względu na to gdzie jestem, czy jestem zestresowana czy nie, czy jestem w Polsce czy w innym kraju i przychodzi mi to z ogromną łatwością.

Czy talent który odnalazłaś jest równoznaczny z posiadaniem pasji?

Tak, to jest moja pasja i moje powołanie. Ja czuje całą sobą, że to mam robić. Bez względu na to w jakim kształcie to będzie i co powstanie jestem pewna, że właśnie to jest moim życiowym celem. Wiem, że to jest to!

Kiedy przyszedł pomysł na to, aby ze znalezionych koniczynek tworzyć biżuterię?

Gdy „pokazały” mi się koniczynki – jako mój naturalny talent, to przyszedł moment konsternacji i pojawiały się pytania typu: No dobra, już wiem co to jest, ale co ja mam z tym do cholery zrobić? Przypomniało mi się wtedy,    że kiedyś  współpracowałam z dziewczyną, która tworzyła biżuterię z żywicą. I postanowiłam  spróbować się tego nauczyć i utrwalać w żywicy zasuszone czterolistne koniczynki by robić z nich biżuterię. Gdy udało mi się zrobić kilka egzemplarzy, zaczęłam myśleć o tym gdzie mogłabym te swoje koniczynki pokazać. Wtedy trafiłam na Dorotę Stasikowską -Woźniak, która prowadziła w tamtym czasie fundację Dress for Success. Celem statutowym tej fundacji jest działalność na rzecz niezależności finansowej kobiet poprzez wyposażanie ich w atrybuty niezbędne do osiągnięcia sukcesu zawodowego. Tak się złożyło, że ta fundacja organizowała event, na który zostałam zaproszona i właśnie tam, po raz pierwszy mogłam zaprezentować wykonaną przez siebie biżuterię. Moje Helenki jeszcze nie wyglądały tak jak te, które tworzę teraz,ale Pani Dorocie tak się spodobały, że od razu zamówiła 6 szt. dla wszystkich dam roku, którymi wtedy były: Aleksandra Kwaśniewska, Grażyna Kulczyk, Dorota Soszyńska, Solange Olszewska, Nina Kowalewska-Motlik oraz Krystyna Kszuba. To było tak naprawdę moje pierwsze zamówienie i od razu powędrowało do takich wspaniałych kobiet! W tamtym momencie utwierdziłam się w przekonaniu, że to co robię ma sens i że jestem na właściwej drodze.

Zajmujesz się rękodziełem. Wydaje się, że szczególnie dla kobiety jest to przejemy i łatwy
biznes ale czy tak jest rzeczywistości?

Mój biznes jest na razie na etapie testowania rynku. Bardzo lubię to robić, ale chciałabym sprawdzić jak ludzie reagują na moje Helenki i czy jest zapotrzebowanie na tego typu produkty. Sprawdzam również jak to zainteresowanie rozkłada się w różnych miesiącach. Rękodzieło jest zupełnie innym produktem niż przedmioty produkowane masowo, jak ubrania czy buty. Wiele wyrobów rękodzielniczych sprzedaje się głównie sezonowo. Choć w Polsce jest bardzo wielu zdolnych rękodzielników, to bardzo często ich biznesy kończą się długami i rozczarowaniem. Bywa też tak, że prawdziwie twórcze rękodzieło pojawia się na rynku razem z przedmiotami produkowanymi niemalże masowo zgodnie z obowiązującą akurat modą. To powoduje, że trudno się przebić twórcom mającym własny, charakterystyczny styl. Na szczęście ta sytuacja powoli się zmienia a ludzie są bardziej odważni w swoich wyborach i kupowaniu rzeczy niszowych i oryginalnych.

Czy ty znalazłaś już swój sposób na to, aby zaistnieć na rynku?

Założyć markę może każdy, jeżeli tylko ma pomysł na swój produkt czy usługę. Szczególnie teraz, gdy wprowadzono nowe przepisy, dzięki którym – zgodnie z  Art. 5 ust. 1 ustawy Prawo przedsiębiorców -przy sprzedaży nie przekraczającej 50% kwoty minimalnego wynagrodzenia, nie trzeba rejestrować działalności gospodarczej. Ja zdecydowałam, że swoją markę wprowadzę na rynek stopniowo, małymi kroczkami, uważnie obserwując jak zostanie odebrana. VariaVaria Koniczynka to nie jest moje główne źródło utrzymania. Dążę jednak do tego, aby z czasem mogło tak być. Moje doświadczenia wskazują na to, że jest szansa utrzymać się z rękodzieła w Polsce jeżeli otworzymy się również na rynki zagraniczne. Obecnie jestem w trakcie uruchamiania konta na e-bay, ale mam też wiele innych pomysłów, które niebawem planuję wprowadzić.

Czterolistna koniczynka jest pojmowana jako symbol przynoszący szczęście. Już samo to, że
uda się nam ją znaleźć jest wyjątkowe. Czy ty też tak postrzegasz czterolistne koniczynki?

Moim zdaniem w życiu jest tak, że przyciągamy sytuacje, które tworzą nam możliwość spełnienia swoich marzeń. Trzeba tylko te marzenia mieć! Chciałabym, aby czterolistna koniczynka w formie Helenki była postrzegana jako taki mały „coach”, który ma nam przypominać o tym, że w życiu warto mieć marzenia i cele do zrealizowania. Wystarczy, że spojrzymy na naszą koniczynkę i to właśnie ona będzie takim naszym małym przypominaczem.    Gdy często o czymś myślimy, to te myśli wytwarzają pewną energię, która sprawia, że nasze myśli zaczynają się materializować. Helenka ma być taką kotwicą, która będzie trzymać przy nas te właściwe myśli. Czasem bywa, że realizacja marzeń wymaga od nas wielu zmian, a zmiany to często ciężka praca, której nie mamy siły wykonać. Helenka może być naszym wsparciem. Pomoże nakierować myśli i działania na wybrany cel i nie pozwoli zejść z właściwej ścieżki. Właśnie dlatego czterolistną koniczynkę powinniśmy mieć przy sobie jak najczęściej. Jeżeli spełni swoje zadanie i sprawi, że będziemy realizować swoje marzenia, to w tym kontekście uważam, że czterolistna koniczynka przynosi szczęście.

Gdzie można kupić Helenki?

Helenki można kupić kontaktując się ze mną na Facebooku, jest tam galeria dostępnych aktualnie Helenek. Znajduje się tam również wiele moich wcześniejszych realizacji, co daje ogląd tego, jak taka biżuteria   wygląda. Każda Helenka to tak naprawdę produkt indywidualny i często wykonuje biżuterię na konkretne zamówienie, więc najlepszą formą zakupu jest właśnie bezpośredni kontakt ze mną.

Czy wykonujesz Helenki z przesłanych koniczynek?

Mam bardzo wielu klientów, którzy korzystają z takiej możliwości. Niektórzy dostają koniczynki w prezencie, inni znajdują swoje i chcą je zatrzymać na pamiątkę. Ja sprawiam tylko, że stają się bardziej trwałe. Od początku chciałam stworzyć produkt który jest trwały i który można przekazać z pokolenia na pokolenie. Helenka idealnie się do tego nadaje.

Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w tworzeniu Helenek?

Dla mnie najtrudniejszy jest brak przewidywalności tego biznesu a co za tym idzie brak możliwości długofalowego planowania. Rękodzieło jest trudnym produktem ale mój produkt pod tym względem jest jeszcze trudniejszy, ponieważ nie jestem w stanie policzyć i zaplanować ile miesięcznie czy rocznie będę miała koniczynek. Co więcej, nie jestem również w stanie zaplanować ile z tych koniczynek które znajdę będzie malutkich, ile dużych czy średnich abym mogła zaplanować produkcję. Więc jeżeli zgłasza się do mnie firma z prośbą aby zrobić 50 czy 100 szt. Helenek to muszę niestety odmawiać. Nie jest to możliwe, aby tego typu biżuterię tworzyć w sposób masowy. Jest to największa trudność w tworzeniu Helenek ale paradoksalnie jest to również coś, co je wyróżnia i czyni unikatowymi. Nie ma dwóch takich samych Helenek! Dlatego też do każdej znalezionej przeze mnie Helenki dołączony jest certyfikat, który zaświadcza, że tę koniczynkę znalazłam osobiście, wyrosła naturalnie i nie pochodzi z żadnej uprawy.

Jesteś osobą, której udało się odnaleźć swój naturalny talent. Czy możesz dać radę osobom które są dopiero na początku tej ścieżki? Jak odkryć w sobie swoje powołanie?

Na początku powinniśmy zastanowić się nad tym, co lubimy robić bez względu na okoliczności w jakich aktualnie się znajdujemy. Aby odnaleźć swoje powołanie powinniśmy również wrócić myślami do okresu dzieciństwa i przypomnieć sobie to, w co bawiliśmy się najczęściej i przy jakiej czynności czuliśmy się „spójni”. Wprowadzenie się w stan spójności to nic innego, jak wywołanie w sobie uczucia jedności oraz pewien specyficzny rodzaj zatrzymania w czasie, w którym zaczynamy zauważać różne szczegóły. Nasz mózg wtedy odpoczywa i otwiera się na różne bodźce, których często nie zauważa. Uczucie spójności to moment w którym ładujemy nasze wewnętrzne akumulatory. Jest to jedno z ćwiczeń które proponuje każdemu, kto pyta mnie o życiowe rady. Moim zdaniem odnalezienie swojego naturalnego talentu powinno być clue naszego życia i czymś, wokół czego nasze życie powinno się toczyć. Warto podjąć wysiłek który sprawi, że odnajdziemy swoje powołanie.

Wspominałaś, że swój talent odkryłaś w trakcie medytacji. Czy możesz polecić medytacje jako jedną z metod, która pomaga w odnalezieniu swojej pasji?

Medytacja to bardzo szerokie pojęcie a ja nie uprawiam medytacji w żadnym nurcie. Czerpię z niej tyle ile jest mi potrzebne i bardzo sobie chwalę te momenty, w których zwalniam obroty umysłu i nie myślę o tym, co mam jeszcze do robienia tylko skupiam się na danej chwili. Jestem tu i teraz. Moim zdaniem medytować możemy wszędzie, nawet w trakcie tak prozaicznych czynności jak sprzątanie czy jazda autobusem. Często zamykamy się w ramach jakiejś definicji i robimy wszystko zgodnie z tą definicją a najważniejsze jest to, abyśmy robili to w sposób, jaki jest korzystny dla nas samych. Jeżeli uznamy, że medytacja daje nam otwartość umysłu potrzebną do znalezienia swojego życiowego powołania, powinniśmy korzystać z niej jak najczęściej. 

Czy warto swój talent czy też pasję monetyzować? Czy uważasz, że dobrym pomysłem jest przełożenie pasji na biznes?

Myślę, że jest to naturalna kolej rzeczy, bo jak już odnajdziemy naszą pasję, to będziemy chcieli aby wypełniała ona jak największą część naszego życia. Jednak warto wcześniej sprawdzić, czy nasz biznes ma szanse być rentownym zanim zdecydujemy się go sformalizować. Na początku przede wszystkim powinniśmy zbadać rynek oraz – co moim zdaniem jest najważniejsze – przeliczyć wszystkie koszty! Nawet te, które z początku wydają się nam banalne. Ludzie często nie wyceniają swojego czasu pracy, kosztów opakowania, czasu produkcji, czasu zamówienia półproduktów, a to wszystko jest niezwykle istotne. Jeżeli natomiast chodzi o badanie rynku, to przy małym biznesie można to zrobić bardzo szybko i bez dużych nakładów finansowych. Wystarczy wykorzystać grupy tematyczne w mediach społecznościowych, na których możemy poprosić o opinię i ewentualne wskazówki dotyczące naszego produktu. Warto z tego skorzystać. W innym wypadku będziemy robili to co lubimy, ale zamiast zarabiać będziemy generować  straty. Bardzo popularna jest opinia, że aby odnieść sukces wystarczy robić to co się kocha lub kochać to, co się robi. Owszem, ale zanim przyjdą wyniki, trzeba podchodzić do pieniędzy z szacunkiem   i skrupulatnie je liczyć. Po wynikach finansowych będziemy mogli ocenić, czy nasz biznes ma sens.

Magda, jeżeli mogłabyś zdefiniować słowo „pasja” to jakby brzmiała twoja definicja? Czym dla Ciebie jest pasja?

Dla mnie pasja to specyficzny rodzaj połączenie rzeczywistości z czymś eterycznym. Jakby połączenie tego co robimy z naszą duszą. Zwykłe czynności przeradzają się w pasję, gdy dokładamy do nich emocje. Przestają wtedy być zwykłe.

Bardzo dziękuję za wywiad i życzę dalszych sukcesów.

Ja również dziękuje. 

Wpisy powiązane

Leave a Comment