Wywiady 

Szkolenie psów – pasja, z której da się żyć.

Z wykształcenia socjolog, ale przyroda od zawsze go fascynowała. Już jako dziecko miał prawie wszystkie zwierzęta, jakie można trzymać w domu i marzył o tym, aby zostać weterynarzem.
W wolnej chwili przemierza Bieszczady, które już nie mają przed nim żadnych tajemnic.

Poznajcie Sławka – tresera psów, który żyje z pasją  i z pasji.

Sławku, jak znalazłeś się w miejscu w którym jesteś teraz? Czy był jakiś moment przełomowy?

Momentem przełomowym był na pewno wrzesień 2010 roku. Wtedy w moim życiu pojawiła się Diuna – czarny, rezolutny labrador, który przewrócił moje życie do góry nogami. Od razu wiedziałem, że chcę, aby Diuna była posłusznym i dobrze wyszkolonym psem, dlatego postanowiłem skorzystać z dostępnych wtedy szkoleń dla psów. Gdy skończyliśmy pierwszy kurs  tzw.  „przedszkole dla szczeniaków”, pozostał mi po nim pewien niedosyt. Czegoś mi w nim brakowało, ale do końca nie wiedziałem czego. Planowałem oczywiście kolejne kursy z Diuną, jednak zanim się rozpoczęły, sam postanowiłem rozeznać temat i  tak trafiłem na Jacka Gałuszkę  – założyciela Wesołej Łapki i  znanego behawiorystę.

Wesoła Łapka to szkoła, która oferuje nie tylko szkolenia psów ale również kursy trenerskie. Po krótkim namyśle postanowiłem, że sam zrobię taki kurs. Pomyślałem, że skoro mam inwestować kolejne pieniądze w następne szkolenie dla swojego psa, to wolę dołożyć trochę więcej pieniędzy i zdobyć wiedzę, która w przyszłości pozwoli mi wyszkolić Diunę we własnym zakresie. Wtedy nie przeszło mi nawet przez myśl, że będę się tym zajmował zawodowo.

Co sprawiło, że jednak zostałeś instruktorem szkolenia psów?

Gdy zacząłem kurs trenerski, od samego początku czułem się w tym dobrze. Kontakt z psami nie sprawia mi żadnego problemu, a nawet można powiedzieć, że czułem się w tym jak przysłowiowa „ryba w wodzie”. Poznałem tam  wielu fantastycznych ludzi i zaprzyjaźniłem się z Jackiem Gałuszką. Gdy szkolenie dobiegało końca Jacek zaproponował mi otworzenie oddziału Wesołej Łapki w Rzeszowie. Po krótkim namyśle zgodziłem się. I właśnie od  tego momentu zaczęła się jedna z największych przygód w moim życiu.

Czy pracowałeś wtedy zawodowo?

Tak. Pracowałem na etacie jako handlowiec w firmie motoryzacyjnej. Oprócz tego prowadziłem również swoją działalność gospodarczą, w ramach której zajmowałem się rekrutacją i szkoleniem pracowników różnych firm z umiejętności miękkich. Szkolenie więc nie było mi obce, ale jak do tej pory szkoliłem tylko ludzi.

Zrezygnowałeś z tych zajęć aby rozpocząć kursy szkolenia psów?

Nie chciałem od razu rezygnować z dotychczasowej pracy, ponieważ nie byłem do końca pewny, czy nowy pomysł wypali. Na początku zajęcia ze szkolenia psów prowadziłem ze swoim bratem, który razem ze mną ukończył kurs trenerski w Wesołej Łapce. To pozwalało nam dostosować nasz wolny czas do potrzeb kursantów.

 Teraz zajmujesz się już tylko szkoleniem psów. Czy łatwo było rzucić etat?

Absolutnie nie! W firmie, w której wówczas pracowałem spędziłem szmat swojego życia. Praca na etacie dawała mi poczucie bezpieczeństwa i stabilizację finansową. Tak przynajmniej wtedy myślałem. Trudno rezygnuje się z takich rzeczy. Pamiętam, że przed podjęciem decyzji zadzwoniłem do znajomej trenerki, która zanim zaczęła szkolić psy była dyrektorem w dużej, międzynarodowej firmie. Zapytałem ją o to, co mam zrobić i jak ona ocenia swoją decyzję o porzuceniu etatu. Odpowiedziała mi, że choć nie zarabia teraz takich pieniędzy jak wcześniej, to jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, bo robi to co kocha. Wtedy, jej słowa tylko przypieczętowały moją decyzję.

Co sądzisz o pojęciu stabilizacja teraz, gdy  prowadzisz własną firmę?

Jeżeli miałbym teraz opisać czym jest dla mnie stabilizacja, to użyłbym tylko dwóch słów: „moje życie”. Moje życie jest teraz stabilne i nic więcej, poza tym co mam nie potrzebuję. Owszem, bywają gorsze miesiące, ale to mnie nie zniechęca tylko bardziej mobilizuje. Zawsze uważałem, że wolę być niż mieć. Robię to co lubię i  właściwie można powiedzieć, że nie pracuję. Mam pracę, którą kocham i fantastyczną rodzinę. Generalnie jest po prostu fajnie.

Opowiedz w takim razie jak wyglądają kursy dla psów, które prowadzisz i dlaczego warto brać w nich udział?

Gdy stajemy się posiadaczami psa, wyobrażamy sobie, że grzecznie chodzi z nami na smyczy, przybiega na  zawołanie i potrafi  zachować się poprawnie w miejscach publicznych. Niestety, nie zawsze nasze wyobrażenia pokrywają się z rzeczywistością. Psy ciągną smycz, są agresywne w stosunku do ludzi i innych zwierząt i nie słuchają komend. Aby pomóc właścicielom psów w radzeniu sobie miedzy innymi z takimi problemami powstały szkolenia z tresury psów.

W Wesołej Łapce oferujemy wiele rodzajów szkoleń dla psów, które pomagają dostosować szkolenie psa do oczekiwań jego właściciela. Na naszych zajęciach nigdy nie dostosowujemy psa do metody tylko metodę do psa. Wesoła Łapka to szkoła,  gdzie korzystamy ze sprawdzonej metodologii, która została wypracowana dzięki zaangażowaniu i współpracy wszystkich trenerów. Teraz, w całej Polsce jest nas około dwudziestu. Wciąż jesteśmy w stałym kontakcie i na bieżąco wymieniamy się doświadczeniami. Dzięki temu, możemy zaoferować każdemu kursantowi gwarancje satysfakcji.

Czy w trakcie kursów spotykasz się z jakimiś problemami? Jeżeli tak, to jakiego typu są to problemy?

W trakcie kursów  pojawia się głównie jeden problem – problem niezrozumienia psa przez właściciela. Niestety, jeżeli właściciel nie rozumie swojego psa, to nie jest w stanie zapewnić mu zaspokojenia podstawowych potrzeb. Stąd właśnie bierze się większość kłopotów z którymi nie radzą sobie moi kursanci.

Jak w takim razie  radzisz sobie z rozwiązywaniem tych problemów?

Na szczęście program kursów organizowanych w ramach Wesołej Łapki  pomaga właścicielom bardziej zrozumieć swojego czworonoga, a co za tym idzie wyeliminować jego niepożądane zachowania.  Natomiast, jeżeli chodzi o indywidualne problemy behawioralne u psów, to zawsze zaczynamy od wykluczenia problemów zdrowotnych. Wtedy kieruję właściciela psa do weterynarza aby zrobił komplet badań i wykluczył chorobę. Jeżeli choroba u psa zostanie wykluczona, to zabieramy się za jego „głowę”. Gdy zwierzę coś boli, to nigdy nie uda się nam pracować nad jego psychiką.

Przed chwilą skończyła się lekcja, którą prowadziłeś i w której miałam okazję uczestniczyć. Odniosłam nieodparte wrażenie, że to ciężka praca nie tyle psów, co ich właścicieli. Jak oceniasz  ich zaangażowanie?

Ten kurs wymaga wysiłku, zaangażowania oraz systematyczności i to głównie właśnie ze strony właścicieli psów. Takie informację przekazuje na samym początku kursu – zawsze zaczynam od wykładu z teorią. Czasami widzę, że brak szybkich postępów w nauce psa rodzi frustrację wśród ich właścicieli. Niestety, wynika to głównie z braku systematycznej pracy na zajęciach oraz pomiędzy nimi.

Zdaję sobie sprawę z tego, że teraz żyje się w szybkim tempie i nie każdy zawsze znajdzie czas a dodatkową pracę ze swoim psem, dlatego nie wypominam błędów. Nigdy nie mówię, że coś  zrobiło się źle, ale staram się mówić to, co zrobić w zamian np. zróbcie to tym sposobem, zamiast tego, który się do tej pory nie sprawdził. Natomiast, jeżeli ktoś pracuje z zajęć na zajęcia to zawsze jest zadowolony z efektów.

Sławku,  na co należy zwrócić uwagę przy podejmowaniu decyzji o zakupie psa?

Przy zakupie psa pierwszą rzeczą, na jaką należy zwrócić uwagę to to, ile będziemy mu w stanie poświęcić czasu i jaką rolę będzie pełnił w naszym życiu. Potem trzeba wybrać rasę, której predyspozycje najlepiej będą pasowały do naszych możliwości. Jeżeli osoba, która całymi dniami pracuje i nie ma jej w domu kupi np. Owczarka Niemieckiego, który potrzebuje dużo ruchu i towarzystwa to postąpi bardzo nieodpowiedzialnie. Ten pies będzie bardzo cierpiał, bo nie zostaną zaspokojone jego pierwotne potrzeby. Z czasem najpewniej pojawią się u niego różne zachowania obsesyjno-kompulsywne jak agresja, niszczenie różnych przedmiotów itd. 

Najgorszą rzeczą, która w mojej opinii może spotkać psa to jest nieświadomy właściciel domu z ogrodem lub łatka psa rodzinnego. W pierwszej sytuacji spotykam się z myśleniem, że skoro właściciel ma swoją ogrodzoną działkę obok domu, to jego pies może na niej spędzić całe życie a on nie musi chodzić na spacery. Nic bardziej mylnego! Pies do prawidłowego rozwoju potrzebuje zmiany otoczenia, co umożliwi mu poznawanie różnych zapachów i stymulacje zmysłu węchu – najważniejszego zmysłu u psów. Wszystkie zapachy na działce obok domu pies pozna w jeden dzień…

Jeżeli chodzi o łatkę psa rodzinnego, należy pamiętać, że pies to nie zabawka tylko zwierzę wymagające odpowiedniego traktowania.

Trzeba również zwrócić uwagę na to, aby psa kupować z certyfikowanej hodowli i ze sprawdzonych źródeł. W Polsce, rozmnażanie psów bez nadzoru związku Kynologicznego jest niezgodne z prawem. Nabywając psa z hodowli będziemy mieć pewność, że unikniemy wielu chorób u swojego pupila, które potrafią być bardzo uciążliwe dla psów i niezwykle kosztowne dla ich właścicieli.

 Czy szkolenie psów, oprócz tego, że daje ci ogromną satysfakcje wnosi w twoje życie jakąś wartość dodaną?

Tą wartością dodaną jest z pewnością masa przyjaźni, którą zawarłem, odkąd zacząłem zajmować się szkoleniem psów. To są nie tylko inni trenerzy w Wesołej Łapce, w której jesteśmy jak jedna wielka rodzina, ale również wielu moich kursantów.

Jak wypoczywasz? Co robisz w wolnym czasie?

Swój wolny czas najczęściej spędzam w górach, które są moją drugą pasją. Gdy pogoda nie sprzyja lub czasu jest mniej, to  wystarczy że pojadę w Bieszczady i oko nacieszę.  Góry dodają mi energii. Nie odpoczywam leżąc. Leżąc się męczę! Teraz odkrywanie Bieszczad ma dla mnie inny, ale bardzo fascynujący wymiar. Odkrywam je z małym dzieckiem, któremu staram się pokazać wszystko na nowo. Po wielu latach, gdy na wiele rzeczy przestałem już zwracać uwagę nagle, pokazując je swojej córce odkrywam je na nowo.

Sławku, czy masz jakąś radę dla osób, które dopiero szukają swojej pasji? Jak mają się do tego zabrać?

Moja pasja do zwierząt była we mnie od dzieciństwa –  ja pozwoliłem jej tylko przejąć stery w swoim życiu. Pasją do gór natomiast zaraziła mnie moja żona, więc tak naprawdę nigdy nie zajmowałem się poszukiwaniem pasji i nie wiem jak to jest. Może receptą będzie zajrzenie w głąb siebie i wsłuchanie się w głos swojego serca? 

Czym twoim zdaniem jest pasja?

Pasja dla mnie to jest coś, co daje mi radość i chęć do wstawania rano. Siłę do tego aby wspiąć się na wysoką górę przez kilka godzin bez względu na pogodę. Pasja jest potrzebna. Mam wrażenie, że jak ktoś żyje bez pasji to jego życie jest kompletnie „żadne”.

Czy  teraz jesteś szczęśliwy?

Tak, ja jestem bardzo szczęśliwy i nigdy nie żałowałem tej decyzji. A to już prawie trzy lata…

Bardzo dziękuje za wywiad.

Ja również.

 

Wpisy powiązane

Leave a Comment